niedziela, 23 lutego 2020

Singapur

Kilka dni temu wróciłam z Azji Płd.-Wsch. Jednym z dwóch krajów, które odwiedziłam był fascynujący, budzący zachwyt, a czasami zdziwienie (nawet szok), niewyobrażalnie bogaty Singapur (Miasto Lwa)
Macie ochotę wybrać się tam ze mną? Zapraszam Was zatem na wspólną wycieczkę do tego nowoczesnego miasta-państwa.
 


W maju 2018 r. Polskie Linie Lotnicze LOT uruchomiły bezpośrednie połączenie do Singapuru  i bardzo mnie ten fakt ucieszył. Dzięki temu oszczędzamy sporo czasu. Wcześniejsze loty przez któryś z europejskich portów lotniczych to "bezproduktywne" i męczące godziny spędzone na lotnisku.

9840 km wylatujący z Warszawy Dreamliner pokonał w ciągu10 godz 40 min, powrót był trochę dłuższy. Różnica czasu - 7 godzin.  Gdy w polskiej szkole rozpoczynały się zajęcia o godz. 8, w Singapurze była już 15.  Chyba po raz pierwszy po powrocie z Azji tak trudno mi się przestawić. Syndrom jet lag do dziś uprzykrza mi życie.  

Do końca nie  byłam pewna, czy nasz wyjazd dojdzie do skutku. Informacje  o rozprzestrzeniającym się w zawrotnym tempie (szczególnie w tamtych rejonach) koronawirusie nie nastrajały pozytywnie.  MSZ apelowało o rozsądek w podejmowaniu decyzji o wyjeździe do Azji, a i ... córeczki odradzały podróż.  Z duszą na ramieniu pakowałam się i wyjeżdżałam do Warszawy. Z drugiej jednak strony miałam nadzieję, że organizator wycieczki nie podejmowałby ryzyka i nie wysyłałby nas, gdyby zagrożenie było wysokie. Może jednak się mylę???  
W każdym razie poleciałam i wróciłam zdrowa, a przynajmniej mam taką nadzieję. Będę pewna za tydzień! W czasie, gdy przebywałam w SG, zdiagnozowano 18 przypadków choroby.
Epidemia sprawiła, że świat wstrzymał loty z Chin. Turystów z Kraju Środka nie było więc i w Singapurze. 
Dzięki temu, cytując naszą panią przewodnik, zwiedzanie było bardzo komfortowe. 


Singapur to jeden z najzamożniejszych krajów świata. Założony w 1819 r. przez Brytyjczyków, niepodległość uzyskał w 1965 r. 
W bardzo krótkim czasie stał się ekonomicznym gigantem, tzw. azjatyckim tygrysem. 
Za ojca gospodarczego sukcesu uznaje się Lee Kuan Yew'a, współtwórcę rządzącej nieprzerwanie do dziś Partii Akcji Ludowej, premiera sprawującego tę funkcję ponad 3 dekady. Przez długie lata polityk doradzał kolejnym amerykańskim prezydentom i przywódcom państw azjatyckich.
George H.W. Bush powiedział:
Podczas mojego długiego życia w służbie publicznej zetknąłem się z wieloma inteligentnymi, kompetentnymi ludźmi. Nikt z nich nie wywarł na mnie większego wrażenia niż Lee Kuan Yew.

Zasłynął z walki z urzędniczą korupcją i przestępczością. Uważał, kierując się zasadami konfucjanizmu, że dobro ogółu obywateli jest najważniejsze i należy je przedkładać ponad wolności i prawa osobiste.
Odniósł sukces bez dwóch zdań. Singapur dziś to przecież znaczący gracz w wielu dziedzinach:

- port morski -  biorąc pod uwagę ilość ton obsługiwanych ładunków to drugi po Szanghaju największy port na świecie.
- główny azjatycki ośrodek finansowy, bankowy, handlowy i naukowy. Znajdują się tu siedziby 170 banków (120 zagranicznych),
- największa na świecie giełda przypraw korzennych, kauczuku i cyny,
- trzeci co do wielkości na świecie ośrodek rafinacji ropy naftowej  

Jakie atrakcje oferuje turystom Singapur? Co trzeba zobaczyć?

 - Marina Bay Sands
wznoszący się nad zatoką hotel, a w nim lokale gastronomiczne, światowej klasy kasyno, centrum handlowe.
Trzy połączone ze sobą platformą wieże, na dachu których znajduje się największy na świecie basen bez krawędzi to chyba najbardziej rozpoznawalny obiekt w Singapurze. 
Z punktu widokowego usytuowanego na szczycie budynku  rozciąga się wspaniały widok na  miasto.



 
Na górze koniecznie trzeba spróbować drinka Singapore sling.


 Art Science Museum
muzeum znajdujące się nieopodal Marina Bay. Budynek kształtem przypomina kwiat lotosu


Dzielnica biznesowa
z drapaczami chmur

W budynku przypominającym kształtem i fakturą duriana mieści się Narodowy Teatr w Singapurze - Esplanade 

- Hotel Fullerton 
z przepięknymi wnętrzami, usytuowany w centrum dzielnicy biznesowej,  wybudowany 
w 1924 r. 
Przed budynkiem znajduje się tablica poświęcona Józefowi Konradowi Korzeniowskiemu. Pisarz został w ten sposób upamiętniony za przybliżenie światu azjatyckiej kultury.




- Gardens by the Bay
to ogród botaniczny o powierzchni ponad 100 hektarów, a w nim ogromne szklarnie z tysiącami roślin z całego świata oraz imponujące tzw. Supertree, czyli stalowe drzewa.
Zbierają deszczówkę oraz energię słoneczną. Wieczorem, leżąc wygodnie na trawie, można podziwiać je, mieniące się kolorami tęczy podczas kilkunastominutowego spektaklu światła i dźwięku.
Jedni się zachwycają, inni uważają za symbol sztuczności i efekciarstwa.

- Park  Merlion
 to tu znajduje się turystyczny symbol Singapuru - Merlion, pół-lew, pół-ryba.

- Victoria Theatre & Victoria Concert Hall
neoklasycystyczny budynek z 1905 r., centrum sztuki widowiskowej

- Małe Indie,
czyli indyjska, bardzo kolorowa dzielnica Singapuru



- Kampong Glam,
arabska dzielnica Singapuru z dużą ilością sklepików i restauracyjek usytuowanych na parterze XIX - wiecznych domów. Godny zobaczenia jest Meczet Sułtana.





- Chinatown


No i na koniec rubryka ciekawostek, czyli
Czy wiesz, że:
- Singapur uchodzi za idealne miejsce do życia. Oferuje miejsca pracy, wysokie zarobki, niskie podatki, dostatnie życie, mieszkanie, ład, porządek, brak korków na ulicach, mnóstwo zieleni, najniższe na świecie wskaźniki przestępczości, korupcji i ubóstwa. Rozwinięta technologia, fantastyczne metro, finansowe centrum świata. Ale ...zawsze jednak  jest coś za coś. Rząd zapewnia dobrobyt i bezpieczeństwo kosztem wolności obywateli. Żartobliwie rzecz ujmując, państwo decyduje prawie o wszystkim, począwszy od długości włosów, na ilości dzieci skończywszy.  Panuje tu tzw. miękki autorytaryzm czyli  demokracja nieliberalna.
Nam, Europejczykom, uznającym równość i wolność za podstawowe zasady demokracji, trudno zrozumieć, że w Azji te wartości są inaczej postrzegane.
Społeczny porządek i polityczna stabilność są istotniejsze od demokracji i praw jednostki. W pierwszej kolejności należy realizować interesy państwa, a dopiero później osobiste.  Społeczeństwa azjatyckie przedkładają kolektywistyczne spojrzenie na świat nad kulturę indywidualizmu.
Ciekawa jestem, czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że wolność nie sprzyja harmonii społecznej, i że na luksus wolności osobistej i politycznej mogą pozwolić sobie tylko kraje wysokorozwinięte

- zdecydowana większość mieszkańców mieszka w lokalach wybudowanych przez państwo. Powołana przez rząd wiele lat temu Rada Rozwoju Mieszkalnictwa HDB jest instytucją odpowiedzialną za budownictwo rządowe, począwszy od zakupu ziemi pod budowę, kupno materiałów budowlanych po wynajęcie odpowiednich ekip. 
Oferowane przez HDB mieszkania mogą nabywać tylko obywatele Singapuru. Nabyć nie znaczy w tym przypadku kupić. Lokum wydzierżawia się na 100 lat. Wkład własny i raty spłaca się wykorzystując część pieniędzy zgromadzonych w ramach funduszu emerytalnego (Central Provident Fund).
W blokach HDB ustalone są z góry tzw. limity etniczne (określone procentowo). Jako, że Chińczycy stanowią największą grupę etniczną, to większość mieszkań w bloku przysługuje im właśnie. Mniej przypadnie Malajom, jeszcze mniej Indusom.
Mieszkańcom takich rządowych bloków nie wolno trzymać kotów. Zezwolono jedynie na posiadanie jednego, niedużego psiaka. I na dodatek nie każdej rasy. Najpierw na stronie rządowej należy zapoznać się z listą zaakceptowanych przez rząd ras czworonogów, a dopiero później dokonać wyboru.


Mieszkanie w SG można także wynająć. Ceny zależą od wielu czynników. Najważniejszym jest lokalizacja. W centrum jest najdrożej. Za wynajem mieszkania usytuowanego na wyższym piętrze bloku trzeba zapłacić więcej. Wynajęcie lokalu o pow. 40 m² na obrzeżach to koszt ok. 2,5 tys dolarów singapurskich (1 SGD to ok. 2,83 zł). Tanio nie jest!


-  to bardzo zielone miejsce. Mnóstwo tu pięknych parków i ogrodów. 30% powierzchni stanowią tereny zielone, dlatego Singapur nazywany jest miastem w ogrodzie.
Urokliwym parkiem jest singapurski Ogród Botaniczny. W jego centralnej części znajduje się Ogród Orchidei z oszałamiającą ilością pięknych storczyków, które są
narodowym kwiatem.
W jednej z części orchidarium zobaczyć można ekspozycje kwiatów, które dedykowane są politykom z całego świata. Szukaliśmy tabliczek z nazwiskami przedstawicieli naszej władzy (m.in. A. Kwaśniewskiego), bo poinformowano nas, że takowe znajdziemy. Nie udało się. Ponoć wystawiane są tylko te orchidee, które w danym momencie kwitną.
W Ogrodzie Botanicznym  jest też inny polski akcent - pomnik F. Chopina.




- w 2016 r. po raz pierwszy na świecie prestiżowy przewodnik Michelin wyróżnił gwiazdką dwa singapurskie lokale street food, serwujące proste i szybkie jedzenie. Jednym z nich jest Hong Kong Soya Sauce Chicken Rice & Noodle, znajdujący się w singapurskim Chinatown. Sztandarowym daniem owej knajpki jest kurczak w sosie sojowym z ryżem i makaronem.
Próbowałam i ... przeżyłam totalne rozczarowanie. Poza ceną (6 dolarów singapurskich, czyli ok. 17 zł) nic mnie nie zachwyciło. Jedzenie było zimne, a i oczekiwania względem smaku były większe.  


- Singapur jest niewiele większy od Warszawy (517 km²). Jego powierzchnia wynosi ok. 723 km² (z czego 123 km² to tereny odzyskane z morza). Mieszka tu 5,5 mln ludzi. 3,5 mln - to obywatele SG, 2 mln - rezydenci.
Wydawać by się mogło, że miasto musi być bardzo zatłoczone, a korki na ulicach to stały element singapurskiej codzienności. Nic bardziej mylnego. Ze względu na ograniczoną przestrzeń posiadanie auta nie jest wcale prostą sprawą. Rząd ustala limity rejestracji nowych pojazdów. W 2018 r. ponoć nie wydano ani jednego pozwolenia na zarejestrowanie nowego samochodu osobowego i motocykla. Obecnie liczba pojazdów osobowych poruszających się po kraju to 600 tys. 
Samochód jest towarem luksusowym. Auta są bardzo drogie, a oprócz tego należy  jeszcze wykupić licencję umożliwiającą korzystanie z pojazdu przez 10 lat. Koszt takiego pozwolenia zależy od wielkości pojazdu. Za najmniejsze autko trzeba zapłacić ponad 42 tysiące dolarów singapurskich, za większe ok. 60 tysięcy (ok. 170 tys zł). Rząd namawia obywateli do rezygnacji z posiadania własnego auta i korzystania z transportu publicznego.

- SG słynie z surowego prawa. Jest ono skrupulatnie przestrzegane i z całą surowością egzekwowane. Dotyczy nie tylko własnych obywateli, ale także obcokrajowców, którzy łamią przepisy na terenie tego kraju

 *do 2013 r. wykonywano karę śmierci (obecnie kara dożywotniego więzienia), również na obcokrajowcach. Wg ONZ-wskich statystyk w latach 1994-1999 wykonano tam najwięcej na świecie wyroków śmierci w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. 
Jesteście ciekawi za co, jeszcze kilka lat temu, można było pożegnać się z życiem?
Otóż m.in. za przemyt, posiadanie i handlowanie narkotykami, za morderstwo, gwałt, korupcję wśród urzędników, przestępstwa przeciwko prezydentowi kraju.

*w SG legalnie można zostać skazanym na chłostę. Za jakie przewinienia? Za akty wandalizmu (np. graffiti), kradzież, porwanie, molestowanie, nielegalne posiadanie broni. przekroczenie terminu ważności wizy... Kara chłosty stosowana jest także w szkołach, ale tylko wobec chłopców.
Rzecz oczywista, że to straszna, barbarzyńska kara, ale jeszcze gorsze jest czekanie na nią, bo skazany nie zna terminu jej wykonania.  
Jak widać na załączonym obrazku wymiary rózgi, ilość i szybkość uderzeń są dokładnie przez kodeks karny określone. Chodzi o to, by sprawić jak największy ból, ale nie doprowadzać do zbytniego uszkodzenia ciała. Prawdą jednak jest, że już po trzecim uderzeniu skóra pęka, ból jest przejmujący, a do końca życia na pupie pozostają trwałe blizny. Aby skazany nie odniósł dodatkowych ran spowodowanych wbiciem drzazg, przed chłostą rózgę się moczy.
W 2012 r. wychłostano prawie 2,5 tys. osób, w tym 1 tys.  cudzoziemców.

Tak wygląda chłosta w Singapurze
 źródło

Zarówno kara śmierci, jak i kary cielesne są akceptowane przez społeczeństwo. 

- istnieje wiele zakazów, które z pewnością większości z nas mogą wydać się absurdalne, szokujące a czasami śmieszne. Ich nieprzestrzeganie wiąże się z wysokimi mandatami pieniężnymi.
Za co zatem można zostać ukaranym?
*niespłukanie wody w publicznej toalecie,
*chodzenie nago w swoim mieszkaniu, jeśli wystawia się gołe ciało na widok publiczny (np. przez niezasłonięte okno)
*plucie,
*karmienie małp (50 tys SGD kary lub (i) więzienie),
*sprzedaż i zakup gumy do żucia (w 2002 roku wydano  zezwolenie na żucie gumy bezcukrowej  w celach leczniczych, kupowanej jedynie na receptę; od 2004 r. wprowadzono zakaz wwożenia gumy na teren Singapuru)
*rozmowę przez telefon w trakcie jazdy,
*palenie papierosów w miejscach publicznych.

*nie wolno wwozić e-papierosów,
*w środkach komunikacji publicznej nie można jeść, pić,  palić, rozniecać ognia i przewozić durianów (bardzo śmierdzących owoców). Nawet wtedy, gdy poruszaliśmy się wynajętym przez biuro autokarem te zakazy nas obowiązywały.

No cóż! Kary i mandaty z pewnością budzą nasze kontrowersje, ale oczekiwane przez władzę  efekty został osiągnięte. 
W mieście jest czysto (choć moim zdaniem, wbrew wielu opiniom, wcale nie sterylnie) i wyjątkowo bezpiecznie.

- SG to mieszanka kulturowa i wyznaniowa
 Grupy etniczne zamieszkujące to maleńkie państewko:
Chińczycy - 75%
Malajowie - 14%
Indusi - 9%
Euro-azjaci - 2%

- w związku z tym, że SG jest tyglem religijnym, ustalono dni wolne od pracy dla wszystkich, bez względu na wyznanie, np.:
*Święto ofiary (islam)
*Chiński Nowy Rok
*Wielki Piątek, Boże Narodzenie (katolicy)
*hinduistyczne święto świateł (Diwali)

 - służba wojskowa jest obowiązkowa. Trwa 2 lata i podlega jej każdy obywatel i rezydent, jeśli przodkowie "poborowego" do 2. pokoleń wstecz byli Singapurczykami.

- SG nie ma źródeł słodkiej wody. 70% zapotrzebowania pokrywa import wody  rurociągami z Malezji. 

- nie ma tu też prawie wcale terenów rolniczych. Niemalże 100% żywności pochodzi z importu, przede wszystkim z Malezji.

- pogoda w zasadzie przez cały rok jest taka sama. Wysokie temperatury i duża wilgotność, częste opady. 

- co roku Singapur odwiedza ponad 6 mln turystów, co przekłada się na spore kwoty wpływające do budżetu - ok. 10 mld dolarów

Singapur to świetny kierunek na wycieczkę, ewentualnie krótki pobyt, bo miejsce rzeczywiście od pierwszego kontaktu zachwyca. Wszystko jest tu WYPIELĘGNOWANE! Ochom i achom zdaje się nie być końca. Myślę jednak, że po jakimś czasie euforia minęłaby. Pojawiłoby się pytanie, czy aby pasuję do tego świata? Wiem na pewno - moja odpowiedź brzmiałaby - NIE! Nie wyobrażam sobie życia w tym mieście na dłuższą metę. I nie z powodu licznych zakazów czy braku po europejsku pojmowanej wolności, ale najzwyczajniej z powodu braku nieskażonej ingerencją człowieka przyrody. 
Osoby lubiące odpoczynek na łonie natury, zachwycające się dziewiczymi krajobrazami, ceniące dzikość i naturalność przyrody umarłyby z tęsknoty, gdyby przyszło im zostać tu na stałe. Tak myślę!
Serdecznie pozdrawiam:)

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Ciasto z bananami i nutellą

To ciasto upiekłam z myślą o moim najstarszym wnuku, którego ulubionym deserem jest ... bułka z nutellą
Słoiczek z tym orzechowym kremem zawsze znaleźć można na półce w mojej spiżarni. Wystarczyło więc połączyć nutellę z bananami oraz kilkoma innymi składnikami, aby powstało bardzo smaczne, wilgotne, rozpływające się w ustach ciacho. Polecam.
 

Ciasto z bananami i nutellą - przepis:

2 szklanki mąki uniwersalnej (u mnie Basia uniwersalna)
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
pół łyżeczki cynamonu
pół szklanki miodu
pół szklanki nutelli
puree z 4 dużych, dojrzałych bananów
pół szklanki maślanki
2 średnie jajka lub 1 duże
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego


do posypania:

2 łyżki  płatków migdałowych

*W rondelku rozpuść miód i nutellę albo podgrzej w mikrofalówce. Odstaw do przestygnięcia.
*W dużej misce wymieszaj wszystkie suche składniki (mąkę, sodę, proszek do pieczenia, cynamon, sól).  W środku mieszanki zrób dołek.
*W innym naczyniu umieść puree z bananów, maślankę, jajka i ekstrakt waniliowy. Mieszaj do połączenia składników. Następnie dodaj rozpuszczony miód i nutellę. Wymieszaj.
*Do miski z suchymi składnikami dodaj te mokre. Miksuj krótko do momentu powstania jednolitej masy.
*Wlej ciasto do wyłożonej pergaminem keksówki. Górę posyp płatkami migdałów. Wstaw do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika i piecz ok. 60 minut (do tzw. suchego patyczka)
*Wyjmij z piekarnika, odstaw na 10 minut, następnie wyjmij z foremki. Pozostaw na kratce do całkowitego ostygnięcia.




Pozdrawiam i zapraszam na kolejny wpis pod koniec lutego:)


niedziela, 19 stycznia 2020

Krokiety mięsno-ziemniaczane

Te pyszne krokiety z pewnością będą ciekawą propozycją obiadową. Ziemniaki połączone z usmażonym mięsem i pieczarkami, panierowane w chrupiącej panko i smażone w głębokim oleju smakują wybornie.
Panko to japońska panierka z miąższu białego pieczywa w postaci grubo tartych płatków.  Można ją kupić np. w Biedronce podczas tygodnia azjatyckiego, przygotować samemu (tu ) lub zastąpić naszą bułką tartą. Użycie panko sprawi, że krokiety będą wyjątkowo chrupiące.
Polecam:)

 Inspiracja

Krokiety mięsno-ziemniaczane - przepis:

600 g ugotowanych ziemniaków
600 g mielonego mięsa (u mnie udo z indyka)
4 łyżki oleju rzepakowego
1 cebula
1 marchewka
6 pieczarek
1 jajko 
sól
czarny świeżo mielony pieprz
1/2 łyżeczki mielonego pieprzu białego

do panierowania:
3 jaja
ok. pół szklanki mąki uniwersalnej
2 szklanki panko (lub bułki tartej)

olej rzepakowy do smażenia


*Obrać i ugotować ziemniaki w osolonej wodzie. Po odcedzeniu przepuścić przez praskę lub utłuc tłuczkiem. Odstawić.
*Cebulę i pieczarki pokroić w drobną kostkę. Marchew  utrzeć na tarce o grubych oczkach.
*Na dużą patelnię wlać 4 łyżki oleju. Rozgrzać. Wrzucić cebulę i smażyć do miękkości. Dodać marchew i pieczarki. Smażyć do momentu aż staną się miękkie.
*Wrzucić mięso, wymieszać drewnianą łyżką. Smażyć 15 - 20 minut. Doprawić solą oraz białym i czarnym pieprzem. Odstawić do ostygnięcia. Jeśli płyn nie odparował podczas smażenia należy go odlać.
 *W misce wymieszać ziemniaczane puree z masą mięsną oraz jajkiem. Składniki muszą się dobrze połączyć.
*Z powstałej masy formować krokiety, obtoczyć je w mące, następnie w rozbełtanych jajkach i panko (bułce tartej).
*W woku lub garnku rozgrzać sporą ilość oleju i smażyć krokiety, aż staną się złoto-brązowe.

*Najsmaczniejsze są jeszcze gorące, choć i na zimno smakują wybornie. Można je zajadać z keczupem, sosem czosnkowym lub innym ulubionym sosem.  Ja podaję je z Tonkatsu. Aby go otrzymać, należy w miseczce wymieszać  1 łyżkę keczupu, 2,5 łyżeczki sosu Worcestershire, 1,5 łyżeczki sosu ostrygowego oraz 1 łyżeczkę brązowego cukru.



Pozdrawiam:)


wtorek, 14 stycznia 2020

Bougatsa - moja wersja

Bougatsa to grecki deser przygotowywany z ciasta filo  i serowego lub kremowego nadzienia. Ja wybrałam wariant serowy.
Przygotowując to ciasto wykorzystałam zalegające w lodówce serki: mascarpone i wiejskie, których termin ważności zbliżał się ku końcowi. Smak bougatsy wzbogaciłam warstwami orzechów. Wyszła obłędnie smaczna. Po wyjęciu z piekarnika dzielnie walczyłam ze swoim łakomstwem i cierpliwie czekałam aż warstwa kremowa zastygnie.
 Chrupiące ciasto i chrupka warstwa orzechowa, aksamitna masa serowa! Idealny dodatek do porannej kawy.
Polecam.


Bougatsa- przepis:)

opakowanie ciasta filo (300 g - 7 arkuszy)
100 g masła (do smarowania ciasta)

masa serowa:
500 g serka mascarpone
400 g serka wiejskiego (2 opakowania - u mnie Piątnica)
3 jaja
1/2 szklanki cukru
1 budyń waniliowy bez cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej 
1 łyżeczka ekstraktu z prawdziwej wanilii

masa orzechowa:
3 szklanki orzechów (u mnie 2 szklanki mielonych orzechów laskowych i 1 szklanka posiekanych orzechów włoskich)
70 g masła
1 szklanka cukru
3 łyżki śmietanki 30%

1. Przygotować masę orzechową. Na patelni o grubym dnie roztopić masło, dosypać cukier i mieszać do jego rozpuszczenia. Bardzo powoli wlać śmietankę.  Dorzucić posiekane orzechy (lub mielone i siekane). Chwilę smażyć. Otrzymaną masę przełożyć do miski. Wystudzić.
2. Przygotować masę serową. W dość dużym naczyniu utrzeć mikserem jaja z cukrem, dodać serki. Wymieszać. Wsypać budyń i mąkę ziemniaczaną, dodać wanilię. Miksować krótko, do połączenia składników.
3. W rondelku rozpuścić 100 g masła. 
4. Dół formy (u mnie kwadratowa tortownica o bokach 25 cm) wyłożyć pergaminem. 
5. Wierzch jednego arkusza ciasta filo posmarować roztopionym masłem przy pomocy silikonowego pędzelka. 
 *Płat ciasta rozłożyć w tortownicy tak, by jego boki  wystawały poza formę. Położyć na nim drugi arkusz, a na nim trzeci - również posmarowane tłuszczem. Rogi płatów nie powinny się pokrywać, należy je przesunąć, aby znalazły się  w innej pozycji niż poprzednie.
*Połowę masy orzechowej wysypać na środek ciasta i równomiernie rozprowadzić.
*Na wierzchu orzechowej warstwy położyć dwa  arkusze filo, z którymi należy postąpić jak wyżej.
*Wylać masę serową. Wyrównać silikonową łopatką.

*Na warstwę sera położyć posmarowany masłem płat filo.
*Wysypać pozostałe orzechy. Przykryć je ostatnim arkuszem ciasta.
*Wystające rogi i brzegi ciasta "założyć" do środka. Wierzch dokładnie posmarować masłem.
*Piec w nagrzanym  do 180 stopni C piekarniku ok. 50 minut.
*Po wystygnięciu wierzch można posypać cukrem pudrem i cynamonem.





Pozdrawiam:)

niedziela, 29 grudnia 2019

Tort i noworoczne życzenia

       Moja starsza córka obchodziła wczoraj urodziny.  Tradycyjnie, zamiast kwiatka, wszystkim członkom rodziny na taką okoliczność przygotowuję tort. I tym razem nie było inaczej. Staram się również, by nie powielać kształtu urodzinowych wypieków z poprzednich lat. Muszę przyznać, że nie jest to już wcale łatwe zadanie.  Pomysłów zaczyna powoli brakować.
        Ileż godzin w ciągu ostatnich kilku dni poświęciłam w poszukiwaniu inspiracji, wiem tylko ja! Nawet bardzo bogate, nieocenione i dotąd niezawodne zasoby Pinterestu nie podsunęły ciekawego pomysłu. Niczego oryginalnego, związanego z obszarem zainteresowań córki nie udało mi się znaleźć!  Upiekłam więc najpierw 3 ciasta (placek amerykański nazywany wiewiórką, ciasto marchewkowe i biszkopt migdałowy) i dopiero wtedy zaczęłam intensywnie zastanawiać się, co z nimi począć.  
       I nagle przyszło olśnienie!  Córka ostatnio wspominała, że ma w firmie wyjątkowo pracowity i gorący okres. Marzy jej się odpoczynek i choć krótkie nicnierobienie. A że raczej na razie nie zanosi się na spełnienie tych pobożnych życzeń, to pomyślałam, że przynajmniej kształt tortu może być namiastką symbolizującą odprężenie i labę.





        Tortowe blaty przełożyłam kremem z bitej śmietany, masy krówkowej i kilku drobno pokrojonych plastrów ananasa z puszki oraz żelką ananasową. 
     Placek amerykański (wg tego przepisu) oraz ciasto marchewkowe (przepis tu)  były po upieczeniu bardzo wilgotne, więc nie wymagały nasączenia.









Kończąc ostatni w tym roku wpis, pragnę złożyć Wam życzenia.

 Niech w Nowym Roku dopisuje Wam zdrowie, 
uśmiech nie schodzi z twarzy, 
pomyślność nie opuszcza, 
a spokój i bezpieczeństwo zagoszczą na stałe.


Serdecznie pozdrawiam:)

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Pangiallo romane

Dziś mam dla Was przepis na kolejny bakaliowy przysmak -  pangiallo romane, czyli świąteczny deser pochodzący z Włoch, konkretnie z Lacjum. Dzięki złocistej skórce nazywany jest żółtym chlebem, a jego historia  sięga czasów starożytnych. Otrzymuje się go łącząc z miodem spore ilości różnych rodzajów orzechów, suszonych owoców oraz otartej skórki z cytryny i pomarańczy. 


Pangiallo romane - przepis:

200 g obranych migdałów
200 g orzechów laskowych
200 g innych orzechów (u mnie włoskie, pistacje i pekan)
100 g orzechów pinii
100 g suszonych fig
300 g rodzynków (wcześniej namoczonych i osuszonych)
skórka otarta z 1 wyszorowanej i sparzonej cytryny
skórka otarta z 1 wyszorowanej i sparzonej pomarańczy
200 g płynnego miodu
200 g mąki pszennej (u mnie orkiszowa z pełnego przemiału)
200 g czekolady (u mnie mleczna i gorzka)

Polewa:

2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki mąki pszennej
1/2 łyżeczki szafranu rozpuszczonego w 1 łyżce wody
woda (ok. 1/2 szklanki lub trochę więcej)

*Migdały oraz orzechy (poza pistacjami) upraż, następnie posiekaj na niezbyt drobne kawałki i przełóż do miski. Dosyp pistacje, rodzynki, pokrojone na kawałki figi oraz posiekaną czekoladę. 
*Jeśli miód nie jest w postaci płynnej, podgrzej go aż się rozpuści, dodaj do niego otartą skórkę z cytrusów. Przelej do naczynia z owocami i orzechami i dokładnie wymieszaj.
*Stopniowo dosypuj mąkę i połącz z bakaliami, by powstała zwarta masa.
*Ciasto podziel na cztery części, z każdej  uformuj zgrabną półkulę, ułóż je na wyłożonej pergaminem blasze i odstaw na minimum 2 godziny.
* Przygotuj polewę. Do rondelka wlej oliwę z oliwek, zamoczony w wodzie szafran i wsyp 2 łyżki mąki. Podgrzewaj podobnie jak beszamel. Gdy zacznie gęstnieć, dodawaj stopniowo wodę. Polewa nie może być gęsta, powinna mieć konsystencję niezbyt gęstej śmietany. Otrzymaną polewą dokładnie pokryj "bochenki" pangiallo.
*Piecz 40 minut w nagrzanym do 180 st. C piekarniku. 






Kończąc ten wpis pragnę złożyć Wam świąteczne życzenia.

Niech nadchodzące Święta będą pogodne i radosne, pełne ciepłej, rodzinnej atmosfery, 
niech upłyną bez trosk i zmartwień, 
niech będą również okazją do odpoczynku, wytchnienia i zatrzymania od codziennego pędu