czwartek, 29 października 2020

Ciastka owsiane z cukrem muscovado

    Zdecydowanie jedne z najsmaczniejszych ciastek, jakie ostatnio piekłam. Są chrupiące i smakują karmelowo. a swój niesamowity smak zawdzięczają dark muscovado. To ciemnobrązowy, nierafinowany cukier wytwarzany z trzciny cukrowej poprzez odparowanie czystej melasy. Jest uznawany za zdrowszy zamiennik białego cukru.

    Przepis na te ciastka przesłała mi Ania, koleżanka ze szkolnej licealnej ławy. Jak się okazało, autorką tych pyszności jest Dorota z bloga Moje wypieki. Jedyną zmianą jakiej dokonałam w stosunku do oryginalnej receptury było zmniejszenie proponowanej ilości białego cukru (z 3/4 - 1 szklanki do 1/2 szklanki), a zwiększenie z 1/4 szklanki do 1/3 - muscovado. Ciastka i tak okazały się bardzo słodkie. Następnym razem zredukuję dosładzanie do minimum. Myślę również o zamianie mąki pszennej np. migdałową.

    Nie dajcie się namawiać! Upieczcie te ciasteczka!

Ciastka owsiane - przepis:

200 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
1/3 szklanki cukru dark muscovado
1 duże jajko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 szklanka mąki pszennej (u mnie Basia tortowa)
1/2 łyżeczki sody
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
2.5 szklanki płatków owsianych, najlepiej  tzw. górskich

 1. Miękkie masło z białym cukrem utrzeć na puszystą masę.

2. Dosypać dark muscovado i dalej ucierać.

3. Dodać jajko oraz waniliowy ekstrakt i zmiksować.

4.  Wsypać mąkę wymieszaną z solą, sodą i proszkiem do pieczenia. Miksować do otrzymania jednolitej masy.

6. Z ciasta formować niewielkie kulki (wielkości orzecha włoskiego). Ułożyć je na wyłożonej pergaminem blasze w dość dużych odstępach (sporo urosną). Używając łyżki kuleczki spłaszczyć. 

7. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok. 15 minut. Ciasteczka powinny być lekko brązowe.



Smacznego!

Dorota

sobota, 17 października 2020

Zupa dyniowa

    Serdecznie witam Was po kilkumiesięcznej przerwie. Przez cztery miesiące nie opublikowałam żadnego wpisu, ale systematycznie zaglądałam na Wasze blogi. Nie zostawiałam komentarzy pod postami, bo najczęściej korzystałam ze smartfona, na którym nie zainstalowałam aplikacji Blogger. 

    W tzw. międzyczasie trochę podróżowałam po naszym pięknym kraju, dużo czytałam, pichciłam rzecz jasna, a nawet w tym koronawirusowym zawirowaniu odwiedziłam (o dziwo!) kilku lekarzy-specjalistów. I to nie prywatnie!

     No i zniknął mój drugi blog - Rękoczyny Doroty. Nie moja to była intencja, lecz pośrednio  przyczyniłam się do jego likwidacji. Przez ponad pół roku nie otwierałam firmowej poczty mailowej, za pośrednictwem której logowałam się na Bloggerze.  Adresy mailowe pracowników usunięto, o czym administrator odpowiednio wcześniej informował. Niestety, nie byłam całej sprawy świadoma, bo zawodową karierę zakończyłam, Rękoczyny zaniedbałam i wiadomości na poczcie nie czytałam. Zareagowałam już "po szkodzie", ale odzyskanie konta okazało się niemożliwe. Najbardziej żal mi listy blogów, które z wielką przyjemnością odwiedzałam.
Trudno się mówi!

          Sezon dyniowy trwa w najlepsze. Także w mojej kuchni.  W tym roku posiałam kilka gatunków dyni, ale najobficiej obrodziły: hokkaido i muszkatołowa. Z nich właśnie ugotowałam bardzo smaczną, rozgrzewającą zupę. Pewnie duża część z Was woli zupy o kremowej, jedwabistej konsystencji. Ja również je lubię, ale gdybym musiała wybierać, postawiłabym na zupy w wersji tradycyjnej. I dziś właśnie proponuję wariant klasyczny dyniowej.



Zupa dyniowa - przepis:

1,5 litra bulionu (u mnie drobiowy)
1 mała dynia hokkaido lub muszkatołowa
2 duże ziemniaki
4 łyżki oliwy
1 cebula
3 ząbki czosnku
2 cm korzenia imbiru
1 łyżeczka kurkumy w proszku
1 papryczka chili (niekoniecznie)
1/3 szklanki przecieru pomidorowego (u mnie własnej roboty) lub 2 pomidory
1 szklanka wody
1 puszka mleka kokosowego
koperek do posypania

1. Dynię przekroić na pół, obrać, usunąć pestki i pokroić w kostkę.

2. Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić drobno posiekaną cebulę i czosnek.  Dodać utarty na tarce o drobnych oczkach imbir oraz sproszkowaną kurkumę. Smażyć przez 5 minut na niewielkim ogniu, co chwilę mieszając.

3. Do podgrzanego bulionu wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki i dynię oraz przełożyć zawartość patelni. Można również dodać papryczkę chili. Gotować ok. 1/2 godz. 

4. Gdy ziemniaki i dynia będą miękkie, wlać szklankę wody, pomidorowy przecier (lub pokrojone pomidory) oraz mleczko kokosowe. Gotować 5 minut. 

5. Posypać koperkiem.

Serdecznie pozdrawiam

Dorota


niedziela, 14 czerwca 2020

Cedynia, Chojna, Moryń

W sobotę wybrałam się z córką i wnukami do oddalonej ok. 95 km od miasta, w którym mieszkam, ulokowanej na wzgórzach Cedyni.  Ta licząca ok. 1600 tys. mieszkańców miejscowość leży w województwie zachodniopomorskim i jest najdalej położonym na zachód miastem Polski. Z pewnością większości z nas, a przynajmniej tym, którzy pilnie uczyli się historii,  rok 972 (24 czerwca) kojarzy się z Cedynią (Cidini). Wtedy właśnie Mieszko I i jego brat Czcibor stoczyli tam zwycięską bitwę z margrabią Marchii Łużyckiej, Hodonem.
W późniejszych czasach Cedynia była we władaniu m.in. Brandenburczyków, Korony Czeskiej, Zakonu Krzyżackiego, Szwedów i Prusaków.
W 1945 r., po zakończeniu II wojny światowej, zniszczone w 45% miasto znalazło się w granicach administracyjnych Polski.  
Jeśli kiedyś znajdziecie się w tym rejonie, zachęcam Was do przystanku w Cedyni
Centralnym punktem jest rynek położony na zboczu nadodrzańskich wzgórz.




Cedynia - Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny  wybudowany na przełomie XIII/XIV w. W XVII w. dwukrotnie zniszczony i odbudowany. Nie ominęły go także pożary w 1699 i 1723 r. Wieża pochodzi z początku XX w.

Cedynia - wieża widokowa z 1895 r.
Niestety, ta jedna z głównych turystycznych atrakcji miasta jest właśnie w remoncie i nie jest udostępniona do zwiedzania. Szkoda!
Z podzielonej na cztery kondygnacje 14-metrowej wieży ponoć roztacza się przepiękny widok na Żuławy Cedyńskie. 
 

 4 km od Cedyni - Góra Czcibora

"W 1000-lecie zwycięskiej bitwy pod Cedynią, stoczonej w obronie Ziem Polskich nad Odrą i Bałtykiem przez Mieszka I i jego brata Czcibora z wojskami margrabiego Hodona pomnik ten zbudowano.
czerwiec 1972 r."
15-metrowy pomnik przedstawiający wzbijającego się do lotu orła znajduje się na szczycie wzniesienia. Aby do niego dotrzeć, trzeba pokonać 270 schodów.  Warto. Widoczki na dolinę Odry - urzekające.
W kalendarz imprez w ramach Dni Cedyni wpisała się coroczna inscenizacja słynnej bitwy z udziałem wojów.  W tym roku, z wiadomych powodów,  wszelkie atrakcje zostały odwołane.

W 1974 r. Jan Rybkowski nakręcił Gniazdo z Wojciechem Pszoniakiem w roli Mieszka I i Markiem Bargiełowskim grającym Czcibora. Film kończy się scenami bitwy pod Cedynią.
 

U podnóża Góry Czcibora
Odnowiona palisada pod górą Czcibora





Mozaika przestawiająca bitwę





Tak naprawdę nie ma 100-procentowej pewności, że historyczna bitwa miała miejsce w okolicach wspomnianej przeze mnie Cedyni.
Niektórzy historycy Cidini identyfikowali z innymi miejscami, m.in. Szczecinem, Zehdenick czy Zeuthen.  Zdecydowana większość współczesnych badaczy wskazuje jednak na Cedynię.

Na trasie do Cedyni przejeżdża się przez Chojnę. To miasto, którego początki sięgają X w.
Stare Miasto wpisane zostało do rejestru zabytków. Wiele zabytkowych obiektów umieszczono na Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego.
Miasto wydaje się interesujące. Warto spędzić tu trochę czasu. My oglądaliśmy Chojnę zza samochodowych szyb. Zdjęcia też robione z autka. Planowałyśmy krótki postój w Chojnie w drodze powrotnej, ale postanowiłyśmy zobaczyć jeszcze Moryń. Pogoda zaczęła się gwałtownie zmieniać, nadchodziła burza, więc wybrałyśmy najkrótszą trasę do domu, przez Dębno. Chojna musi poczekać.







Na trasie do Cedyni oczy cieszą i urzekają piękne kolory pól i poboczy. 

I jeszcze kilka słów o Moryniu.  To urokliwe miasteczko z zachowanym średniowiecznym układem urbanistycznym, położone nad jeziorem Morzycko. 
Dla zainteresowanych, na zdjęciu niżej, najważniejsze wydarzenia z historii miasta.






Moryń - romański Kościół pw. Ducha Świętego z XIII w.

 

Moryń - Fontanna Wielkiego Raka
Fontanna, a w głębi kawiarnia z pysznymi lodami i smacznymi deserami
Moryń - domy ryglowe

Niedaleko miasta, na półwyspie Zamczysko, znajdują się ruiny XIV-wiecznego zamku.  I właśnie ciekawość tego miejsca przywiodła nas do Morynia. Niestety, nie udało nam się zrealizować planu, ponieważ prowadzone są tam prace renowacyjne i rekonstrukcyjne. Miejsce niedostępne do zwiedzania. 
W Moryniu atrakcją jest także Aleja Gwiazd Plejstocenu z figurami ssaków epoki lodowcowej naturalnej wielkości. Ekspozycja znajduje się pod gołym niebem przy jeziorze Morzycko.
Jeśli będziecie kiedyś kierować się w płn-zach rejony naszego kraju, koniecznie zatrzymajcie się w Cedyni, Chojnie i Moryniu.
Pozdrawiam:)


wtorek, 12 maja 2020

Zupa z pierożkami

Lubicie zupy? Ja uwielbiam! Prawie wszystkie. Wyjątek stanowi tzw. owocowa. Gdyby przyszło mi wybierać  między pierwszym a drugim daniem, bez wahania zdecydowałabym się na pierwsze. 
Dziś proponuję pożywną zupę z pierożkami. Sycącą, treściwą, rozgrzewającą, idealną na majowe chłody, a co najważniejsze - pyszną.  
Spróbujcie! 


Zupa z pierożkami - przepis:

składniki na zupę:
 
3 l bulionu drobiowego

1/4 szklanki oleju rzepakowego
1 spora cebula pokrojona w drobną kosteczkę
5 posiekanych ząbków czosnku
1 łyżeczka sproszkowanej kurkumy 
1 łyżeczka utartych w moździerzu ziaren kolendry
1/2 łyżeczki płatków chili (ilość w zależności od upodobań)
1/3 łyżeczki czarnego zmielonego pieprzu
1 opakowanie (450 g) mrożonej marchewki z groszkiem
1 opakowanie (450 g) mrożonej fasolki szparagowej (ciętej na kawałki)
2/3 szklanki pomidorowego puree lub gęstego przecieru własnej roboty
sól
80 g świeżego szpinaku baby
garść posiekanej natki pietruszki lub kolendry

składniki na pierogi:

ciasto:
300 g mąki pszennej (u mnie Basia poznańska)
sól
30 g masła
ok. 2/3 szklanki gorącej wody

farsz:
300 g mielonego mięsa (u mnie z łopatki)
1 drobno posiekana cebula szalotka
1 łyżka sosu sojowego
1/2 łyżeczki  utartych w moździerzu ziaren kolendry
sól
pieprz
świeży majeranek

 
*Przygotować ciasto na pierogi, Do miski wsypać mąkę i sól. Wymieszać. W środku zrobić dołek, umieścić w nim masło. Wlać gorącą wodę. Wyrabiać początkowo drewnianą łyżką, później ręką. W razie potrzeby, gdy ciasto jest zbyt rzadkie,  dodać mąki. 
Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić na 1/2 godziny.
*Przygotować farsz, dokładnie mieszając wszystkie jego składniki.
*Ciasto cienko rozwałkować, wycinać krążki o średnicy 4  cm. Na środek nakładać łyżeczką mięsne nadzienie i lepić pierożki. Mogą mieć kształt klasycznych uszek albo sakiewek. Można je lepić na tzw. zakładkę lub z falbanką. Wersja lepienia zależy od naszych umiejętności.
Gotowe pierogi układać na posypanej mąką stolnicy, blacie lub talerzu.


*Przygotować zupę. Na dużą rozgrzaną  patelnię wlać olej, wrzucić drobno posiekaną cebulę i czosnek. Chwilę smażyć. Dodać kurkumę, kolendrę, pieprz, płatki chili i ciągle mieszając smażyć ok. 1 min. Następnie dołożyć mrożone warzywa i na niewielkim ogniu poddawać obróbce cieplnej przez ok. 10 minut, nie zapominając o mieszaniu. Dodać pomidorowe puree, posolić. Zagotować.

*Zawartość patelni przełożyć do garnka z bulionem. Doprowadzić do wrzenia. Do gotującego wywaru wkładać pierożki i gotować 20 minut. 
*5 minut przed końcem gotowania wrzucić do zupy drobno posiekany szpinak i natkę pietruszki.






Pozdrawiam:)

niedziela, 3 maja 2020

Miód z mniszka lekarskiego (mlecza)

Maj to wg mnie najpiękniejszy miesiąc w roku.  Oszałamia urodą kwitnących drzew, zapachem bzów, soczystością zieleni. To też idealny czas dla zielarzy. Jakie rośliny lecznicze zbierać w maju? Oczywiście mlecz czyli mniszek lekarski, pokrzywę, rumianek, krwawnik i sporo innych.  
Należy pamiętać, że zioła należy zbierać w pogodne dni w odpowiednich miejscach, z dala od ruchliwych dróg i zakładów przemysłowych. 
Spośród wielobarwnego majowego kwiecia zdecydowanie najbardziej widoczne są te koloru żółtego, pokrywające trawniki, polany, łąki, pobocza dróg. Wszyscy znamy je pod nazwą mlecz lub mniszek lekarski, ale w różnych regionach Polski rośliny te zwane mogą być także: pępawą, mlycem, dmuchawcem, brodawnikiem, wolim okiem, ślepym zielem, męską stałością, popią główką, wilczym zębem, wolim okiem, gęsiatką, kulbabą i in.

Zachęcam Was do wykorzystania mocy tej pospolitej, zdrowej rośliny i zaopatrzenia swojej domowej apteczki w przetwory mleczopochodne, szczególnie miód mniszkowy. Jest on doskonałym lekiem przy infekcjach górnych dróg oddechowych, posiada właściwości przeciwwirusowe i przeciwzapalne. Wspomaga pracę wątroby, oczyszcza organizm z toksyn, przyspiesza przemianę materii, wzmacnia odporność.

 


Miód z mniszka - przepis:

kwiaty mniszka (tyle, ile zmieści się w 2 l słoiku)
2 litry zimnej wody
2 kg cukru
4 cytryny
1 pomarańcza

*Pozbawione łodyżek kwiaty mlecza rozłożyć na papierze do pieczenia i pozostawić na minimum godzinę, aby robaczki znajdujące się między płatkami mogły opuścić dotychczasowe miejsce zamieszkania.
*Kwiaty mniszka przełożyć do garnka, zalać zimną wodą, doprowadzić do wrzenia i gotować 15 minut na małym ogniu.
*Otrzymany napar odstawić na co najmniej 12 godzin.
*Sito wyłożyć gazą, przecedzić napar.
*Do garnka z przecedzonym mniszkowym płynem wsypać 2 kg cukru, dodać sok oraz skórkę ze sparzonych cytrusów. Gotować na niewielkim ogniu ok. 3 godzin, do momentu uzyskania konsystencji lejącego miodu.
*Gorący syrop przelać do wyparzonych słoików. Ustawić do góry dnem i pozostawić do ostygnięcia.

Miód można dodawać do herbaty, wykorzystać do przygotowania lemoniady lub innych napojów.
Zalecana dzienna dawka dla osób dorosłych to 2-3 łyżeczki syropu, dla dzieci - 1 łyżeczka.
Miód zawiera duże ilości cukru, więc nie jest wskazany dla diabetyków. Uważać powinni także chorzy z chorobą wrzodową i nadkwaśnością.







I kilka ujęć z ogródka:

Rajska jabłoń


Porzeczka krwista


 

Czereśnia

Serdecznie pozdrawiam:)

niedziela, 19 kwietnia 2020

Drożdżowiec przekładany masą makową

Wiem, że drożdże od miesiąca są towarem deficytowym, ale ostatnio udało mi się w sklepie nabiałowym trafić na ich dostawę i zrobić mały zapas. Termin przydatności do spożycia nie jest zbyt długi, więc piekę na potęgę chleb, bułki i ciasta. Dziś zapraszam na niesamowicie pyszne ciacho i ... trochę wspomnień.
Moi Dziadkowie (rodzice Mamy) mieszkali na wsi i całe życie bardzo ciężko pracowali. Żyli bardzo skromnie. Choć życie utrudniał brak bieżącej wody,  a za tzw. potrzebą trzeba było udać się do wychodka,  to czas spędzany u Nich wspominam z tęsknotą i rozrzewnieniem.  Przez wiele lat na części pola Dziadkowie siali mak. Dojrzałe makówki zbierało się oczywiście ręcznie. Żmudna to była robota. Pamiętam jutowe worki wypełnione ściętymi makówkami, z których potem trzeba było wydobyć ziarenka. Bardzo lubiłam etap wytrząsania z naciętych nożem makowych łebków niebieskich, pysznych drobinek.  Ilekroć brałam udział w tych pracach, zdecydowanie uszczuplałam zbiory, bo duże ilości suchego maku zamiast do wiadra, trafiały do mojego brzucha. Miłość do maku pozostała do dziś.  
Uwielbiam klasyczne makowce, kruche ciacho z makiem, biszkopt przełożony masą makową, drożdżówki z makową wkładką. Tak. Ciasta z makiem należą do moich ulubionych. Jednym z najsmaczniejszych jest drożdżowy przekładaniec. Przepis na ten pyszny placek podarowała mi pochodząca z Łańcuta Basia, koleżanka z którą miałam przyjemność kilka lat pracować.  
Zachęcam Was do przetestowania receptury. Zaproponowana przeze mnie wersja masy została, w stosunku do oryginału, wzbogacona dużą ilością bakalii. Nie ma konieczności ich dodawania. Bez nich ciasto też będzie pyszne. Trzeba tylko pamiętać, że należy wtedy zwiększyć porcję maku (500 g).




Drożdżowiec przekładany masą makową - przepis:

Ciasto:
750 g mąki pszennej (u mnie tortowa) 
5 żółtek
3 łyżki cukru
80 g drożdży
5 dużych łyżek mleka
3 łyżki śmietany
250 g masła

Masa makowa:
50 g masła
300 g mielonego maku
100 g posiekanych migdałów
200 g posiekanych włoskich orzechów
100 g sparzonych rodzynków lub żurawiny
2 łyżki bułki tartej
3 łyżki miodu
2 białka
2 łyżki cukru 
aromat migdałowy

Kruszonka:
100 g masła
1/2 szklanki cukru
100 g wiórków kokosowych

Przygotowanie masy makowej:
1. Mielony mak przesypać do garnka i zalać wrzątkiem, tak by woda go przykryła. Nakryć pokrywką i odstawić na 3 godziny. Wodę, której mak nie wchłonął, delikatnie odlać używając sita wyłożonego bawełnianą ściereczką/gazą lub odparować podgrzewając makową masę bardzo często mieszając.
*Jeśli mak wymaga zmielenia, najlepiej przygotować go poprzedniego dnia. Zalać wrzątkiem i pozostawić pod przykryciem na 7 - 8 godzin. Po tym czasie odcedzić na sicie pokrytym gazą, a następnie zmielić.
2. W garnku rozpuścić masło, dodać mak, bakalie, bułkę tartą, miód, aromat migdałowy oraz ubite z cukrem białka. Wymieszać.

Przygotowanie kruszonki:
3. Masło, cukier i wiórki kokosowe wsypać do miski i rozcierać dłońmi do uzyskania grudek ciasta.

Przygotowanie ciasta:
4. W kubku przygotować rozczyn: do lekko podgrzanego mleka i śmietany dodać cukier i pokruszone drożdże. Wymieszać. Przykryć lnianą ściereczką i odstawić na 10 minut.
5. Mąkę przesiać do miski. Wbić 5 żółtek, dodać miękkie masło i rozczyn. Wyrobić.
6. Formę wysmarować masłem. Ciasto podzielić na 3 części.  Rozwałkować pierwszy kawałek, przełożyć na blachę, rozłożyć połowę masy makowej. Czynność powtórzyć. Na ostatnim placku pokruszyć kruszonkę.
7. Blaszkę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 - 1, 5 godz.
8. Piekarnik nagrzać do 160 stopni C, wstawić drożdżowca  i piec ok. 50 - 60 minut.




 Pozdrawiam:)

sobota, 11 kwietnia 2020

Babka drożdżowa parzona i wielkanocne życzenia

Witam Was po dość długiej nieobecności. Absencja była wynikiem choróbstwa, które skutecznie zniechęciło mnie do "odpalania" komputera. Zaglądałam jednak od czasu do czasu na Wasze blogi i z przyjemnością czytałam wpisy. Nie zostawiałam tylko komentarzy, ponieważ nie lubię tego robić korzystając z urządzenia zwanego smartfonem. 

Dziś polecam przepis na drożdżową parzoną babę, a w zasadzie dwie, bo ciastem uzyskanym z podanych niżej składników wypełnimy aż dwie foremki.
Babka jest pyszna. Chyba już od 30 lat jest obowiązkowym ciastem na moim wielkanocnym stole. Można ją polukrować albo pokryć polewą czekoladową. Moja jest golutka, bo staram się zminimalizować ilość cukru. 










Parzona babka drożdżowa - 2 sztuki - przepis:

500 g mąki pszennej (u mnie tortowa) 
70 g drożdży
250 ml mleka lub słodkiej śmietanki
3/4 szklanki cukru 
5-6 żółtek
szczypta soli
150 g masła + 25 g do smarowania foremek

50 g rodzynków lub suszonej żurawiny

1. Mąkę przesiać do miski. 
2. Rodzynki (żurawinę) sparzyć i osuszyć.
3. Przygotować rozczyn: do kubka wlać kilka łyżek ciepłego mleka, wsypać łyżeczkę cukru, płaską łyżkę mąki i pokruszone drożdże. Wymieszać, przykryć ściereczką i odstawić na 10 - 15 minut. 
4. Żółtka utrzeć z cukrem i szczyptą soli.
5. Zagotować pozostałe mleko (śmietankę).
6. W mące zrobić wgłębienie, wlać wrzący płyn, wymieszać z połową mąki.
7. Do przestygniętego zaparzonego ciasta dodać wyrośnięte drożdże i utarte żółtka. Drewnianą łyżką rozetrzeć ciasto, a następnie wyrabiać ręką.
8. Dodać stopione, lekko ciepłe masło i dalej wyrabiać. Gdy ciasto straci połysk wsypać rodzynki (żurawinę) i ugniatać chwilę, by bakalie równomiernie się w nim rozłożyły.
9. Miskę z ciastem nakryć lnianą ściereczką i odstawić na 1 - 2 godziny do wyrośnięcia.
10. Wysmarować masłem 2 formy na babki. Rozłożyć w nich ciasto i pozostawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut.
11. Piec ok. 50 - 60 minut w piekarniku nagrzanym do 150 stopni.
Przepis na tę babę zanotowałam bardzo dawno temu w swoim pierwszym kulinarnym notatniku. Nie pamiętam już, czy znalazłam tę recepturę w jakimś czasopiśmie, czy może dostałam ją od kogoś ze znajomych.




Na nadchodzące Święta Wielkanocne pragnę złożyć Wam życzenia zdrowia, spokoju i optymizmu. Oby te morowe czasy jak najszybciej minęły i nastała normalność.

 Pozdrawiam:)