Trójka moich wnuków obchodzi urodziny w listopadzie, więc zwykle mam wtedy ręce pełne cukierniczej roboty. W tym roku jednak tort przygotowałam tylko najstarszemu. Urodzinowa impreza dwójki średnich chłopców została przełożona z powodu przeprowadzki do nowego domu. Jednak co się odwlecze to nie uciecze.
Ośmioletni Staś zażyczył sobie tort w kształcie auta. I to nie byle jakiego! Miał być Bentley Continental w kolorze zielonym, z dwoma rurami wydechowymi oraz logo z przodu i z tyłu.
Starałam się jak mogłam. Najważniejsze, że Jubilat był zadowolony.
Od poprzedniego tortowego wpisu minęło sporo czasu, co nie oznacza jednak, że nic w tej kwestii się nie działo.
Młodszej córce na urodziny podarowałam taki oto słodki plecaczek.
Starsza córka, po powrocie z urlopu macierzyńskiego, zawiozła koleżankom i kolegom z pracy dwa torty w kształcie drewnianych pojemników z kwiatami. Oprócz tej zaprezentowanej niżej donicy z różami była jeszcze skrzyneczka z dużą ilością żółtych kwiatów.
Powstały też torty w kształtach, które już wcześniej kilka razy robiłam.
Serdecznie pozdrawiam:)
środa, 4 grudnia 2019
niedziela, 24 listopada 2019
Seler jak ryba
Lubicie rybę po grecku? Wśród członków mojej rodziny trudno byłoby znaleźć kogoś, kto pogardziłby tym daniem. Gdy pewnego dnia na blogu Jadłonomia zobaczyłam przepis na bardzo oryginalną potrawę o nazwie seleryba, wiedziałam, że muszę go wypróbować. Już kilka razy przygotowałam tę wegańską "rybkę" i Wam również radzę recepturę przetestować.
Chętnych odsyłam na bloga Marty Dymek Jadłonomia
I jak Wam się ta propozycja podoba?
Pozdrawiam:)
Chętnych odsyłam na bloga Marty Dymek Jadłonomia
I jak Wam się ta propozycja podoba?
Pozdrawiam:)
niedziela, 17 listopada 2019
Ziemniaczane talarki z pastą z awokado
Pokrojone na talarki ziemniaki, najpierw zapiekane z czosnkiem i przyprawami, a po wystudzeniu udekorowane smaczną pastą na bazie serka śmietankowego, jajek na twardo i awokado, to świetna propozycja na pyszną przekąskę. Zachwycał się jej smakiem nawet mój niespełna 20-miesięczny wnusio, więc nie pozostało mi nic innego jak tylko zachęcić Was do przetestowania przepisu.
Ziemniaczane talarki z pastą z awokado - przepis:
6 dużych ziemniaków (u mnie fioletowe)
4 łyżki oliwy z oliwek
1 - 2 ząbki czosnku
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
4 łyżki startego na tarce żółtego sera (u mnie cheddar)
3 jaja ugotowane na twardo
1 awokado
1 opakowanie śmietankowego serka Philadelphia
sól i pieprz do smaku
sok z cytryny do skropienia awokado
natka pietruszki do dekoracji
Pozdrawiam:)
Ziemniaczane talarki z pastą z awokado - przepis:
6 dużych ziemniaków (u mnie fioletowe)
4 łyżki oliwy z oliwek
1 - 2 ząbki czosnku
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
4 łyżki startego na tarce żółtego sera (u mnie cheddar)
3 jaja ugotowane na twardo
1 awokado
1 opakowanie śmietankowego serka Philadelphia
sól i pieprz do smaku
sok z cytryny do skropienia awokado
natka pietruszki do dekoracji
*Ziemniaki obrać, pokroić na centymetrowej grubości plastry, gotować w osolonej wodzie (w zależności od gatunku) ok. 5 - 7 minut.
Odcedzić i zostawić do ostygnięcia.
Wystudzone ziemniaczane talarki rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Do miseczki wlać 4 łyżki oliwy, dodać sól, mielony pieprz, tymianek i przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Wymieszać.
Silikonowym pędzlem otrzymaną mieszanką smarować ziemniaczane plastry. Posypać serem startym na tarce z drobnymi oczkami. Piec w nagrzanym do 180 stopni C piekarniku z termoobiegiem ok. 20 minut.
*Ugotowane na twardo jajka, obrane ze skórki i skropione sokiem z cytryny awokado oraz serek zmiksować razem z przyprawami na gładką pastę.
Na chłodnych plastrach ziemniaków łyżeczką (lub używając rękawa cukierniczego z tylką) układać porcje serowej pasty, posypać posiekaną natką pietruszki.
Pozdrawiam:)
niedziela, 10 listopada 2019
Gruzja kulinarnie
Lubicie kuchnię gruzińską? Jeśli tak, to dziś zapraszam Was na krótki przegląd tamtejszych sztandarowych specjałów.
Chinkali
rodzaj pierogów w kształcie sakiewki. Najbardziej znane są te z farszem mięsnym
i aromatycznym bulionem.
rodzaj chaczapuri z pastą z fasoli. Zdecydowanie bardziej od serowej smakował mi ten wariant potrawy. Piekłam już kiedyś lobiani. Tutaj możecie na moim blogu znaleźć przepis na ten smaczny placek.
Lody z winem i inne słodkości
porcja "pijanych" lodów kosztuje 5 lari, czyli ok. 7.50 zł.
churchele
czyli kolorowe "kiełbaski" z zagęszczonego soku z winogron, cukru, mąki i orzechów. Ten słodki przysmak nazywany jest gruzińskim snickersem.
kawa na piasku
parzona w bardzo oryginalny sposób, polegający na zanurzeniu mosiężnego tygielka z mieszanką wody i kawy w gorącym piasku. Smakowała rewelacyjnie.
No i, oczywiście wino, z którego Gruzja słynie
Jak wino to i rogi, czyli gruzińskie "kieliszki"
Adżika
to chyba najbardziej znana kaukaska przyprawa. W jej skład wchodzi pasta z czerwonej papryki, pomidory, czosnek, sól, włoskie orzechy i zioła, Może mieć postać pasty, może być sproszkowana lub granulowana.
Serdecznie pozdrawiam:)
Chinkali
rodzaj pierogów w kształcie sakiewki. Najbardziej znane są te z farszem mięsnym
i aromatycznym bulionem.
Najsmaczniejsze chinkali jedliśmy w restauracji Pasanauri
w Tbilisi. Szkoda, że trzeba zdecydować się tam na pierożki z jednym
rodzajem nadzienia. Zamówić pierogowego mixa się nie dało, a chciałoby się spróbować różnych, bo oferta jest dość
bogata, zaczynając od tych faszerowanych mięsem, serem, ziemniakami czy
ziołami, po te grzybowe.
Chaczapuri
zapiekany, najczęściej z serem, gruziński placek drożdżowy. Można spotkać kilka jego rodzajów. Najbardziej znane jest chyba chaczapuri adżarskie. Ma kształt łezki wypełnionej serem, jajkiem i masłem. Akurat tej adżarskiej wersji nie miałam okazji skosztować.
Chaczapuri jest bardzo smaczne, pod warunkiem, że nie je się go codziennie, a nawet kilka razy w ciągu dnia. A tak podczas pobytu w Gruzji bywało. Pewnie każdy kto
codziennie jadłby pizzę, miałby jej serdecznie dość na długi czas.
lobianirodzaj chaczapuri z pastą z fasoli. Zdecydowanie bardziej od serowej smakował mi ten wariant potrawy. Piekłam już kiedyś lobiani. Tutaj możecie na moim blogu znaleźć przepis na ten smaczny placek.
ostri
to rodzaj pikantnego, najczęściej wołowego, gulaszu z dodatkiem kolendry
badridżani
smażony bakłażan z pastą orzechową i kolendrą.
Na zdjęciu z prawej strony widać tylko niewielki kawałek tej pysznej przekąski.
porcja "pijanych" lodów kosztuje 5 lari, czyli ok. 7.50 zł.
churchele
czyli kolorowe "kiełbaski" z zagęszczonego soku z winogron, cukru, mąki i orzechów. Ten słodki przysmak nazywany jest gruzińskim snickersem.
kawa na piasku
parzona w bardzo oryginalny sposób, polegający na zanurzeniu mosiężnego tygielka z mieszanką wody i kawy w gorącym piasku. Smakowała rewelacyjnie.
No i, oczywiście wino, z którego Gruzja słynie
Jak wino to i rogi, czyli gruzińskie "kieliszki"
Adżika
to chyba najbardziej znana kaukaska przyprawa. W jej skład wchodzi pasta z czerwonej papryki, pomidory, czosnek, sól, włoskie orzechy i zioła, Może mieć postać pasty, może być sproszkowana lub granulowana.
Serdecznie pozdrawiam:)
niedziela, 3 listopada 2019
Gruzja
Gruzja to trzeci w kolejności kraj, który odwiedziłam w czasie letniego urlopu. O wyjeździe w tamtym kierunku marzyłam już od dobrych paru lat, więc moja radość, że wreszcie na własne oczy ujrzę ten atrakcyjny zakątek świata, była wielka. Wiele też słyszałam o niezwykłej gruzińskiej otwartości i gościnności. Miałam więc duże oczekiwania.
I... chyba narażę się miłośnikom Gruzji, bo specjalnie wielkiej serdeczności i sympatii do turystów nie zaobserwowałam. Mój mąż, który wcześniej już dwukrotnie był w tym kaukaskim kraju, zgodził się z moimi odczuciami. Coś się zmieniło. Być może Gruzini nie muszą już się specjalnie starać, bo przez ostatnie lata zapanowała moda na podróże w tym kierunku, więc na brak turystów z pewnością nie narzekają.
W historii moich bardzo wielu zagranicznych wyjazdów, po raz pierwszy miałam do czynienia z tak lekceważąco podchodzącą do pracy lokalną przewodniczką. Młoda dziewczyna cały czas spędzała na paleniu papierosów (dosłownie odpalała jeden od drugiego) i rozmowach telefonicznych. Nie miała o niczym pojęcia, nie przekazywała żadnych informacji, nie potrafiła wskazać miejsca, gdzie można byłoby coś zjeść. Kompletny TUMIWISIZM.
W Gruzji bezrobocie wśród ludzi poniżej 25 roku życia wynosi 31% (21% - w miastach, 40% - na prowincji), więc zachowanie owej panienki, która - jak się okazało - była stażystką, jest dla mnie niezrozumiałe. Dziewczę, zamiast stawać na głowie, by oceny jej pracy były pozytywne, miała, mówiąc kolokwialnie, wszystko w czterech literach.
Choć moje wyobrażenia i oczekiwania przerosły rzeczywistość, a i pasjonatką Georgii nie zostałam, zdecydowanie polecam ją odwiedzić. Choćby dla kilku niezwykle pięknych miejsc. tak bardzo malowniczych, że trudno je słowami opisać.
Największe wrażenie zrobił na mnie "pocztówkowy", przepięknie położony na wysokości 2170 m.n.p.m. prawosławny klasztor z XIV w. Żeby się do niego dostać, w miasteczku Stepansminda (dawniej Kazbegi) trzeba było przesiąść się z autokaru do samochodów terenowych, które przetransportowały nas na parking nieopodal kościoła. Można tam dotrzeć również pieszo lub na grzbiecie rumaka. Świątynia nazywa się Cminda Sameba, a nad nią góruje szczyt Kazbek (5053 m.n.p.m.). Gdy ścieżką pięłam się ku górze, czułam się tak, jakbym przeniosła się do baśniowej krainy.
To miejsce trzeba zobaczyć.
TBILISI
Gruzińska stolica leży nad rzeką Mtkvari zwanej także Kurą. Mieszka tu 1 mln 200 tys
Piękne i bardzo klimatyczne jest Stare Miasto, reszta - mniej atrakcyjna.
*Matka Gruzja - to 20-metrowy aluminiowy posąg kobiety znajdujący się na szczycie grzbietu górskiego Sololaki, widoczny z daleka symbol Tbilisi, z 1958 r. Kobieta w jednej ręce trzyma puchar z winem, którym wita przyjaciół, w drugiej zaś dzierży miecz przeznaczony dla wrogów.
*Stary Parlament w Tbilisi
Dlaczego stary? Bo od 2012 r. siedziba gruzińskiego Parlamentu znajduje się w mieście Kutaisi.
*Park Rike
teren rekreacyjny, na którym znajduje się sporo obiektów rozrywkowych. Najbardziej charakterystyczne są dwa obiekty wyglądające jak gigantyczne tuby. W budynkach ma mieścić się teatr muzyczny oraz sala koncertowa.
*Twierdza Narikala
usytuowana na wzgórzu, z którego rozciąga się widok na miasto. Zbudowano ją w IV w. Na wzgórze można dostać się pieszo lub z parku Rike wjechać kolejką linową.
*Most Pokoju
wykonany ze szkła i i stali 150 m most dla pieszych, zaprojektowany przez architekta z Włoch. Łączy Stare Miasto z parkiem Rike. Oddany do użytku w 2010 r. Najpiękniej prezentuje się oświetlony, w nocy.
*Katedra Sioni w Tbilisi
to tu znajduje się jedna z najcenniejszych gruzińskich relikwii, krzyż świętej Nino, patronki Gruzji.
*Plac Majdan, Tbilisi
*Sobór Trójcy Świętej w Tbilisi,
położony na wzgórzu św. Eliasza. Jest największą sakralną budowlą w Gruzji.
MCCHETA
jedno z najstarszych gruzińskich miast, stolica starożytnego Królestwa Iberii Kaukaskiej. To tu w 337 r. król Mirian III przyjął chrzest i od tego momentu Gruzja stała się krajem chrześcijańskim (drugim na świecie, po Armenii)
* Dżwari(Jvari)
zbudowany na wzgórzu monastyr z VI w. Ponoć święta Nino w tym miejscu postanowiła zatrzymać się na modlitwę i postawiła drewniany krzyż.
Ze wzgórza roztacza się przepiękna panorama Mcchety.
*Katedra Sweti Cchoweli w Mcchecie
kolebka gruzińskiego chrześcijaństwa, miejsce koronacji i pochówku gruzińskich władców.
GRUZIŃSKA DROGA WOJENNA
to licząca 208 km, imponująca trasa prowadząca z Tbilisi do rosyjskiego Władykaukazu. Widoki są tak malownicze, że nawet na krótką chwilę nie można przestać się zachwycać.
*Forteca Ananuri
Twierdzę zbudowano na przełomie XVI/XVII w. nad brzegiem sztucznego jeziora
*Pomnik przyjaźni gruzińsko-rosyjskiej,
wzniesiony w 1983 r. na platformie widokowej. Pokryta muralami budowla przedstawia historię obu krajów.
*Przełęcz Krzyżowa
to najwyżej położone miejsce na Gruzińskiej Drodze Wojennej. Na znajdującym się tam kamiennym krzyżu można odczytać, że w najwyższym punkcie wysokość wynosi 2395 m.n.p.m.
*tunele
wybudowane wzdłuż kilku odcinków drogi mają podczas śnieżnej zimy chronić przed lawinami lub ułatwić przejazd po obfitych opadach śniegu. Tunele w okresie letnim są zamykane.
*Gruzińskie Pamukkale
to źródła mineralne wypływające obok drogi. Znajdujące się w wodzie żelazo barwi podłoże na kolor rdzawo-pomarańczowy.
- Krowy, podobnie jak w Azerbejdżanie, stanowią duże zagrożenie na drogach. Spacerujące leniwym krokiem po jezdni stada spotyka się co krok.
Serdecznie pozdrawiam:)
I... chyba narażę się miłośnikom Gruzji, bo specjalnie wielkiej serdeczności i sympatii do turystów nie zaobserwowałam. Mój mąż, który wcześniej już dwukrotnie był w tym kaukaskim kraju, zgodził się z moimi odczuciami. Coś się zmieniło. Być może Gruzini nie muszą już się specjalnie starać, bo przez ostatnie lata zapanowała moda na podróże w tym kierunku, więc na brak turystów z pewnością nie narzekają.
W historii moich bardzo wielu zagranicznych wyjazdów, po raz pierwszy miałam do czynienia z tak lekceważąco podchodzącą do pracy lokalną przewodniczką. Młoda dziewczyna cały czas spędzała na paleniu papierosów (dosłownie odpalała jeden od drugiego) i rozmowach telefonicznych. Nie miała o niczym pojęcia, nie przekazywała żadnych informacji, nie potrafiła wskazać miejsca, gdzie można byłoby coś zjeść. Kompletny TUMIWISIZM.
W Gruzji bezrobocie wśród ludzi poniżej 25 roku życia wynosi 31% (21% - w miastach, 40% - na prowincji), więc zachowanie owej panienki, która - jak się okazało - była stażystką, jest dla mnie niezrozumiałe. Dziewczę, zamiast stawać na głowie, by oceny jej pracy były pozytywne, miała, mówiąc kolokwialnie, wszystko w czterech literach.
Choć moje wyobrażenia i oczekiwania przerosły rzeczywistość, a i pasjonatką Georgii nie zostałam, zdecydowanie polecam ją odwiedzić. Choćby dla kilku niezwykle pięknych miejsc. tak bardzo malowniczych, że trudno je słowami opisać.
Największe wrażenie zrobił na mnie "pocztówkowy", przepięknie położony na wysokości 2170 m.n.p.m. prawosławny klasztor z XIV w. Żeby się do niego dostać, w miasteczku Stepansminda (dawniej Kazbegi) trzeba było przesiąść się z autokaru do samochodów terenowych, które przetransportowały nas na parking nieopodal kościoła. Można tam dotrzeć również pieszo lub na grzbiecie rumaka. Świątynia nazywa się Cminda Sameba, a nad nią góruje szczyt Kazbek (5053 m.n.p.m.). Gdy ścieżką pięłam się ku górze, czułam się tak, jakbym przeniosła się do baśniowej krainy.
To miejsce trzeba zobaczyć.
TBILISI
Gruzińska stolica leży nad rzeką Mtkvari zwanej także Kurą. Mieszka tu 1 mln 200 tys
Piękne i bardzo klimatyczne jest Stare Miasto, reszta - mniej atrakcyjna.
*Matka Gruzja - to 20-metrowy aluminiowy posąg kobiety znajdujący się na szczycie grzbietu górskiego Sololaki, widoczny z daleka symbol Tbilisi, z 1958 r. Kobieta w jednej ręce trzyma puchar z winem, którym wita przyjaciół, w drugiej zaś dzierży miecz przeznaczony dla wrogów.
*Stary Parlament w Tbilisi
Dlaczego stary? Bo od 2012 r. siedziba gruzińskiego Parlamentu znajduje się w mieście Kutaisi.
*Park Rike
teren rekreacyjny, na którym znajduje się sporo obiektów rozrywkowych. Najbardziej charakterystyczne są dwa obiekty wyglądające jak gigantyczne tuby. W budynkach ma mieścić się teatr muzyczny oraz sala koncertowa.
*Twierdza Narikala
usytuowana na wzgórzu, z którego rozciąga się widok na miasto. Zbudowano ją w IV w. Na wzgórze można dostać się pieszo lub z parku Rike wjechać kolejką linową.
*Most Pokoju
wykonany ze szkła i i stali 150 m most dla pieszych, zaprojektowany przez architekta z Włoch. Łączy Stare Miasto z parkiem Rike. Oddany do użytku w 2010 r. Najpiękniej prezentuje się oświetlony, w nocy.
*Katedra Sioni w Tbilisi
to tu znajduje się jedna z najcenniejszych gruzińskich relikwii, krzyż świętej Nino, patronki Gruzji.
*Sobór Trójcy Świętej w Tbilisi,
położony na wzgórzu św. Eliasza. Jest największą sakralną budowlą w Gruzji.
MCCHETA
jedno z najstarszych gruzińskich miast, stolica starożytnego Królestwa Iberii Kaukaskiej. To tu w 337 r. król Mirian III przyjął chrzest i od tego momentu Gruzja stała się krajem chrześcijańskim (drugim na świecie, po Armenii)
* Dżwari(Jvari)
zbudowany na wzgórzu monastyr z VI w. Ponoć święta Nino w tym miejscu postanowiła zatrzymać się na modlitwę i postawiła drewniany krzyż.
Ze wzgórza roztacza się przepiękna panorama Mcchety.
kolebka gruzińskiego chrześcijaństwa, miejsce koronacji i pochówku gruzińskich władców.
GRUZIŃSKA DROGA WOJENNA
to licząca 208 km, imponująca trasa prowadząca z Tbilisi do rosyjskiego Władykaukazu. Widoki są tak malownicze, że nawet na krótką chwilę nie można przestać się zachwycać.
*Forteca Ananuri
Twierdzę zbudowano na przełomie XVI/XVII w. nad brzegiem sztucznego jeziora
*Pomnik przyjaźni gruzińsko-rosyjskiej,
wzniesiony w 1983 r. na platformie widokowej. Pokryta muralami budowla przedstawia historię obu krajów.
*Przełęcz Krzyżowa
to najwyżej położone miejsce na Gruzińskiej Drodze Wojennej. Na znajdującym się tam kamiennym krzyżu można odczytać, że w najwyższym punkcie wysokość wynosi 2395 m.n.p.m.
*tunele
wybudowane wzdłuż kilku odcinków drogi mają podczas śnieżnej zimy chronić przed lawinami lub ułatwić przejazd po obfitych opadach śniegu. Tunele w okresie letnim są zamykane.
*Gruzińskie Pamukkale
to źródła mineralne wypływające obok drogi. Znajdujące się w wodzie żelazo barwi podłoże na kolor rdzawo-pomarańczowy.
I na koniec kilka ciekawostek:
- System opieki zdrowotnej zupełnie inny niż u nas. W zasadzie powszechny system ubezpieczeń społecznych tutaj nie istnieje. Za wszystko trzeba płacić. Każda wizyta u lekarza kosztuje (w zależności od miejsca zamieszkania) ok. 30 - 40 lari (50 - 65 zł). Jeśli tenże skieruje na badania lub zabiegi, pacjent musi płacić za nie osobno.
Jaka zaleta? Oczywiście! Brak kolejek! Wad jednak znacznie więcej. Nie wszystkich stać na leczenie, dlatego bardzo często chorzy zwlekając z wizytą u lekarza, trafiają do niego już z bardzo zaawansowaną chorobą.
Część Gruzinów wykupuje podstawowe ubezpieczenie zdrowotne, które pokrywa niektóre zabiegi. W sytuacji wymagającej leczenia operacyjnego można się "doubezpieczyć", można zwrócić się do państwa z prośbą o zapomogę lub liczyć na pomoc rodziny.
- Apteki są prywatne. Do 2015 r. prawie wszystkie leki (poza psychotropowymi i zawierającymi substancje narkotyczne) można było kupić bez recepty. Rzecz jasna - leki są pełnopłatne. Co ciekawe, można je kupować na sztuki. Ten system ma dobre i złe strony. Z pewnością zaletą jest to, że nie marnuje się lekarstw, a i sporo możemy oszczędzić kupując 1, 2 lub 3 tabletki zamiast całego opakowania. Z drugiej zaś strony są choroby wymagające długotrwałego zażywania różnych medykamentów i tylko ich systematyczne przyjmowanie jest w stanie choróbstwo skutecznie zwalczyć. Często chorzy oszczędzają i zamiast przepisanej pełnej dawki wykupują pojedyncze tabletki.
Serdecznie pozdrawiam:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)















